Niełatwa sztuka kibicowania

Igrzyska w pełni, a na chwilę obecną reprezentacja Polski ma na koncie jeden medal. Odwróć tabelę, Polska na czele chciałoby się napisać, ale my jako kibice zbyt często mamy tendencję do wydawania pochopnych osądów albo przedwczesnego wieszania medali na szyjach sportowców. Jesteśmy rygorystyczni i wymagający, przy tym nierzadko ubodzy w wiedzę na temat ilości pracy i wyrzeczeń, jakie niesie za sobą uprawianie sportu na najwyższym, olimpijskim poziomie.

Gdy Michał Kwiatkowski na jednym z ostatnich, najtrudniejszych podjazdów wyścigu kolarskiego resztkami sił próbował utrzymać się w czołówce, każdy oglądający przeżywał te emocje razem z nim. Krzyczał, dopingował, pchał Michała, by ten zdołał pokonać kryzysowy moment i zawalczyć o olimpijski krążek.

Dla „Kwiatka” jazda po marzenia skończyła się bez happy endu, co nie oznacza, że cały wysiłek, jaki podjął zarówno on, jak i wspierający go na trasie polski team w składzie: Maciej Bodnar i Rafał Majka poszedł na marne. Nie twierdzę, że 11. miejsce to szczyt możliwości i powód do wielkiej dumy, tym bardziej, że oczekiwania były znacznie większe, ale niejednokrotnie trzeba docenić drogę, jaką trzeba było pokonać, by móc przystąpić do rywalizacji, a potem dzielnie walczyć na czele wyścigu.

 

 

To wciąż spotyka się z brakiem zrozumienia w środowisku polskich kibiców, u których panuje przekonanie, że faworyt medal zdobyć musi i nie ma żadnego innego wytłumaczenia. Nieistotne są dodatkowe, niesprzyjające okoliczności, zła dyspozycja dnia, zbyt trudny przeciwnik, czy mordercza trasa. Najważniejszy jest wynik, a jeśli nie jest on satysfakcjonujący, kibic nadaje sobie przyzwolenie do jawnego hejtowania i wylewania wiadra pomyj.

Bo zawodnikowi nie wystarczy przecież świadomość własnej porażki w głowie. Musi oberwać najczęściej od anonimowego, ukrytego pod wymyślnym nickiem i avatarem hejtera, który celem zaspokojenia swojej dzikiej potrzeby wyrzucenia z siebie frustracji, uderza w ambicje i godność sportowca.

Chcę tym samym podkreślić, że my kibice, przypatrujący się poczynaniom naszych idoli, widzimy zaledwie czubek góry lodowej. Wszystko, z czym sportowiec mierzy się na co dzień, w drodze na olimpijskie areny, widzi wąskie grono, a często tylko trener i on sam.

 

 

Niedosyt po igrzyskach Kwiatkowskiemu z pewnością zrekompensowało życie prywatne. Niedługo po przylocie do kraju został ojcem, co pokazuje, że sport bywa niesprawiedliwy, ale niepowodzenie na innym polu można przekuć w radość i spełnienie. Poza tym nawet dla zawodowca, są ważniejsze rzeczy w życiu niż sport, który sporo daje, ale często też zbyt wiele zabiera.

Kiedy swoje tenisowe zmagania w singlu na II rundzie kończyła Iga Świątek, razem z 20-letnią debiutantką na Igrzyskach, płakał niejeden. Z pewnością nie tak rozstawiona z szóstym numerem tenisistka wyobrażała sobie swój udział w turnieju olimpijskim.

 

 

Jednak w przypadku Igi duża część kibicowskiego światka do porażki triumfatorki Roland Garrosa sprzed roku, podeszła dużo spokojniej i ze zrozumieniem. Bo młodziutkiej debiutantce można wybaczyć więcej. Tym bardziej, że zdobyte doświadczenie może okazać się bezcenne za trzy lata, gdy będzie przystępować do walki na Igrzyskach w Paryżu. A Paryż, jak wiadomo, w kontekście Świątek budzi wyłącznie pozytywne skojarzenia.

Rozczarowania i porażki są wkalkulowane w życie tak sportowca, jak i jego kibica. Rolą zawodnika jest walczyć do upadłego, a kibica zaciskać kciuki najmocniej jak się da. Nigdy nie ma gwarancji, że misja ta się powiedzie, ale warto próbować, a w przypadku niepowodzenia poszukać odpowiedzi na pytanie co poszło nie tak, analizując przyczyny porażki.

Tegoroczne Igrzyska mogą być dla nas rzeczywiście trudne, bo na pierwszy medal musieliśmy czekać pięć dni (dłużej zdarzyło się tylko trzy razy: Pekin 2008 – 8 dni, Londyn 1948 – 16 dni, Paryż 1924 – 23 dni), co w obliczu zapowiedzi o zdobyciu przez Polaków ponad 20 medali, rodzi pewne frustracje i obawy. Nie może być jednak usprawiedliwienia dla obelg i wyzwisk rzucanych pod adresem olimpijczyków. Prawdziwy kibic powinien odznaczać się cierpliwością. Już w piątek do gry wchodzą lekkoatleci. Królowa sportu to nasza światowa i europejska wizytówka. Niech stanie się też olimpijską i zaspokoi medalowy głód.


Autor: Gabriela Koziara

Zdjęcie: Instagram

Gabriela Koziara

Pasjonatka sportu, w szczególności biegów narciarskich oraz piłki nożnej. Od dziecka wierna fanka Justyny Kowalczyk. Od kilku lat dumna kibicka Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. :) Sportowiec amator.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *