Poza sportowym schematem

W czasach, gdy w sporcie dąży się do specjalizacji w danej dziedzinie, są sportowcy którzy próbują swoich sił w dyscyplinach pokrewnych, bądź też całkiem innych od tej, którą uprawiają na co dzień. Czasem jest to tylko zabawa i tymczasowe zajęcie, a niekiedy decyzja o zmianie uprawianego dotąd sportu okazuje się być najbardziej trafioną.

Ostatnio dość głośno zrobiło się wokół Therese Johaug, ale bynajmniej nie chodziło o jej kolejne wyczyny w biegach narciarskich. Norweżka podjęła próbę uzyskania kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Tokio do biegu na dystansie 10 000 metrów.

Nie był to pierwszy raz, kiedy czternastokrotna mistrzyni świata miała do czynienia z bieżnią lekkoatletyczną. Już rok temu brała udział w mityngu Impossible Games w Oslo organizowanym przez władze Diamentowej Ligi. Wówczas pobiła swój życiowy rekord na tym dystansie, osiągając rezultat 31 minut i 40,67 sekundy, co było czwartym najlepszym wynikiem w historii Norwegii.

Tym razem w zawodach na stadionie Bislett w stolicy Norwegii, Johaug chciała powalczyć o prawo startu na Igrzyskach, ale by ten cel zrealizować, musiała pobiec 15 sekund szybciej niż wynosi jej życiówka. W całym przedsięwzięciu Norweżce towarzyszył „lyshare-system”, czyli urządzenie ułożone wokół bieżni, które odpowiednio zaprogramowane, emituje światełka. Za pomocą tej technologii, zawodniczka widzi w jakim tempie powinna biec, by osiągnąć konkretny czas.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Therese (@johaugtherese)

 

Środowisko lekkoatletyczne krytycznie odniosło się do pomysłu wykorzystania tego systemu przez biegaczkę narciarską. Według ekspertów jest to sztuczne oraz niesportowe wspomaganie. Ostatecznie nawet specjalna technologia nie pomogła. Johaug poprawiła co prawda swój rekord życiowy, mijając linię mety z czasem 31:33,15, ale do kwalifikacji olimpijskiej zabrakło jej ośmiu sekund.

Ta historia pokazuje, że eksperymentowanie z różnymi dyscyplinami może być dla zawodnika sporym wyzwaniem, ale i motywacją do nieustannej pracy nad sobą. Udział w zawodach w innej dziedzinie może być ciekawym przerywnikiem i urozmaiceniem treningu. Dla sportowca, który popada w rutynę i odczuwa zniechęcenie ciągle powtarzającymi się ćwiczeniami, próba poszukiwania odskoczni może przynieść pozytywny rezultat. Nowy zastrzyk adrenaliny oraz energii tylko napędza, by rozwijać się dalej – być może już na nieco innym polu.

Trening biegacza narciarskiego w dużej mierze opiera się na bieganiu, a więc start w zawodach biegowych i wywalczenie wysokiej lokaty nie jest rzeczą niemożliwą. Oczywiście, każdy sport odznacza się swoją specyfiką. Biegi lekkoatletyczne wymagają odpowiedniej techniki, której ciężko wyuczyć się w krótkim czasie, a na której narciarze nie koncentrują się w tak dużym stopniu, jak lekkoatleci. Poza tym plan treningowy oraz cała metodyka obu dyscyplin znacznie się od siebie różnią.

Sama próba podjęcia przez Norweżkę wyzwania i fakt, że miała realne szanse na to, by pojechać do Tokio to tylko dowód na niebywałą wszechstronność, wytrzymałość oraz siłę biegaczki.

Takich sportowców jak Johaug jest całkiem sporo. Ponadto dla wielu z nich przygoda z innym sportem nie była epizodem, a wręcz nowym etapem w karierze.

Najbliższym wydaje się być przykład Adama Małysza. Wybitny polski skoczek po tym jak w wieku 34 lat przestał skakać na nartach, rozpoczął starty w rajdach samochodowych. W 2012 zdobył tytuł międzynarodowego rajdowego mistrza Polski i Czech, a w 2013 odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo w rajdach terenowych. Pięciokrotnie brał udział w Rajdzie Dakar.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Adam Małysz (@adammalyszofficial)

 

Legendarny jamajski sprinter, przez lata nazywany najszybszym człowiekiem świata, Usain Bolt karierę lekkoatletyczną zakończył w 2017r. Zaraz po tym przystąpił do intensywnych treningów piłkarskich, by spełnić swoje marzenie i stać się piłkarzem zawodowego klubu. Nadzieje Bolta szybko jednak prysły. Drużyna australijskiego Central Coast Mariners, w której barwach strzelał nawet gole w meczach towarzyskich nie zdecydowała się na podpisanie kontraktu ze sprinterem. Ośmiokrotny złoty medalista olimpijski miał jednak okazje odbyć profesjonalne treningi z Borussią Dortmund, Stromsgodset (Norwegia) i Mamelodi Sundowns (RPA).

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez FootyAllDay (@footyallday1)

 

Michael Jordan, którego każdy naturalnie kojarzy z koszykówką i licznym sukcesami, jakie odnosił (sześciokrotny mistrz NBA, dwukrotny złoty medalista olimpijski) po 9 sezonach w lidze NBA ogłosił odejście i zdecydował się na grę w baseball. Koszykarz chciał tym samym spełnić marzenie swojego zmarłego ojca. Jordan szybko stał się zawodnikiem Chicago WS, ale nie osiągał wyników na miarę tych, które odnosił na koszykarskich parkietach. Stąd zaledwie po roku gry MLB (najważniejsza amerykańska liga baseballu) wrócił do koszykówki oraz występów w klubie Chicago Bulls, gdzie był absolutnym dominatorem.

 

 

Aktualnie ciekawą postacią wśród „multisportowców” jest Primoż Roglic. Słoweniec do 2012r. uprawiał skoki narciarskie, zostając drużynowym mistrzem świata juniorów, ale to kolarstwo szosowe przyniosło mu sławę oraz sukcesy. W 2016 został mistrzem Słowenii w jeździe indywidualnej na czas, a w 2020 w wyścigu ze startu wspólnego. Zwyciężał w etapach Giro d’Italia i Tour de France. W 2019r. odniósł zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Vuelta a Espana.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Primoz Roglic (@primozroglic)

 

Jak widać na przykładach, na zmianę dyscypliny tak naprawdę nigdy nie jest za późno. Każdy poszukuje swojej drogi i jeśli pierwotny plan zawodzi, warto spróbować nowych doświadczeń, które mogą zaowocować (często nieoczekiwanie) wielkimi sukcesami. A jeśli okaże się jednak, że to do czego jest się stworzonym zostało już przez sportowca odkryte – akcenty z innych dyscyplin mogą być podstawą do zbudowania swojej formy oraz odzyskania chęci na nowo.


Autor: Gabriela Koziara

Zdjęcie: Instagram

Gabriela Koziara

Pasjonatka sportu, w szczególności biegów narciarskich oraz piłki nożnej. Od dziecka wierna fanka Justyny Kowalczyk. Od kilku lat dumna kibicka Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. :) Sportowiec amator.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *