Quo vadis, Barcelono?

FC Barcelona swego czasu była najefektowniejszą i najefektywniejszą drużyną piłkarską w historii. Ery Ronaldinho, potem dwóch poetów piłkarskich w postaci Andresa Iniesty i Xaviego Hernandeza, następnie nietuzinkowego Neymara oraz piekielnie skutecznego Luisa Suareza i nieśmiertelnego Lionela Messiego. Kibice FC Barcelony radości szukają w powtórkach ze starych rozgrywek, gdyż ich klub obecnie przechodzi wielki kryzys. Nietrafione inwestycje, fatalne zarządzanie, katastrofalne klęski w Lidze Mistrzów i utrata tronu na rodzimym boisku. Z pięknej i wielkiej Barcelony zostały już tylko wspomnienia, a powrót na piedestał światowej piłki zdaje się być niewykonalny. Zatem dokąd zmierzasz, Blaugrano?  

SPORTOWA KLĘSKA 

Do napisania tego tekstu zmusił mnie ostatni mecz Barcelony w rozgrywkach Champions League. Podopieczni trenera Ronalda Koemana w pierwszym meczu 1/16 finałów polegli na własnym stadionie z osłabionym Paris Saint-Germain aż 14. Widok bezradnego i podłamanego Messiego oraz Busquetsa, który przy Mbappe wyglądał jak dziadek o lasce, poruszyłby każdego, ale nie kibiców Dumy Katalonii. Sympatycy Barcy do takich nokautów zdążyli się już przyzwyczaić. Wszystko zaczęło się, gdy w sezonie 2016/17 hiszpański klub w ćwierćfinale przegrał w dwumeczu z Juventusem 03. Wtedy jasne było, że w drużynie potrzebna jest rewolucja, gdyż ówczesny projekt się wyczerpał. Niemniej zarządcy klubu nie poczynili żadnego kroku ku koniecznym zmianom i kolejna edycja Champions League tylko podkreśliła, że coś ewidentnie w Barcelonie przestało działać. Odpadnięcie z dużo słabszą AS Romą, która zdołała odrobić straty z pierwszego meczu przegranego aż 1-4, było kompromitacją na całej linii. Pozycja Barcy w Europie mocno się zachwiała, lecz pojawił się promyczek nadziei.   

Rok 2019 wydawał się być już inny. Barcelona znowu wyglądała dobrze, jej gra przyprawiała o rumieńce na policzkach, a ręce momentami same składały się do oklasków. Piłkarze dotarli do półfinału, gdzie trafili na Liverpool. Pierwszy mecz mimo wielkich obaw został wręcz rozegrany perfekcyjnie. Gładkie 3-0 i piękna bramka Messiego z rzutu wolnego wprowadziła kibiców w istną ekstazę i nadzieję, że Puchar Europy może wrócić do Barcelony. Potem doszło do katastrofy, której nikt nie był sobie w stanie wyobrazić. Blaugrana mająca komfort i dobry wynik, w drugim meczu upokorzyła się i odpadła z rozgrywek po kompromitującym 0-4 na Anfield. O ostatnim roku nie ma co się nawet rozpisywać, sam rezultat wyraża wystarczająco dużo. Hiszpański klub w żenującym stylu przegrał 2-8 z późniejszym triumfatorem rozgrywek – Bayernem Monachium.  

Klub, który zwykł być postrachem całej Europy, dziś jest jej pośmiewiskiem.  Nawet sam Messi ma tego dosyć i wciąż nie wiadomo, czy zostanie w Barcelonie po zakończeniu obecnego sezonu. 

NIETRAFIONE TRANSFERY 

FC Barcelona już dawno nie kupiła piłkarza, który znacząco wpłynąłby na grę klubu. Od kilku lat zarząd wydawał kosmiczne kwoty, by uchronić klub przed spadkiem w europejskiej hierarchii. Ostatecznie nie dość, że Barcelona straciła na znaczeniu, to jeszcze jest w katastrofalnej sytuacji finansowej. Antoine Griezmann, Philippe Coutinho, Ousmane Dembele, Miralem Pjanic – na tę czwórkę wydano niemal PÓŁ MILIARDA EURO, a żaden z nich choćby w połowie nie spełnił pokładanych nadziei. Co gorsza, w tym momencie odzyskanie choćby połowy pieniędzy z tych transferów jest niemożliwe. Zawodnicy są kontuzjogenni albo po prostu nie są w optymalnej dyspozycji.  

Sprzedawano również bez namysłu. Bez żalu oddano legendę najnowszej ery Barcelony – Luisa Suareza. 34-latkowi powiedziano, że nie będzie już przydatny, i za 5 milionów euro odszedł do Atletico Madryt. Pożegnanie w fatalnym stylu zmusiło Urugwajczyka do udowodnienia, że Barcelona popełniła ogromny błąd. Po 21 ligowych spotkaniach „El Pistolero” ma na koncie 16 bramek i wyżej w klasyfikacji strzelców od niego jest tylko Leo Messi.  

Szastanie pieniędzmi na lewo i prawo nic nie dało. W inwestycjach zabrakło spokojnej głowy i kogoś, kto mógłby zatrzymać tę szaleńczą karuzelę. Teraz Barcelona leży w finansowych gruzach i potrzeba strażaka, który ją uratuje.  

CO TERAZ? 

Paradoksalnie mogą iść lepsze czasy. Liga Mistrzów zapewne już jest przegrana i pozostaje jedynie walka w La Liga. Niemniej wielkimi krokami idą wybory prezydenckie, które mogą pomóc w budowaniu potęgi Barcelony od zera. Oprócz tego jest paru młodych zawodników, którzy najprawdopodobniej będą w przyszłości stanowić o sile tego zespołu. Po tej kilkuletniej burzy z gradem wyjdzie w końcu słońce, ale w Barcelonie już nigdy nic nie będzie pewne.  


Autor: Marek Wadas

Zdjęcia: Instagram

Marek Wadas

Urodziłem się w roku, gdy w Indiach po raz pierwszy licznik ludności przekroczył miliard. Od najmłodszych lat jestem związany ze Skandynawią i kocham wszystko, co z nią związane. Prócz tego lubuję się w sporcie, historii nowożytnej i kolekcjonowaniu książek. Tutaj skrobię głównie o piłce nożnej, ale również o muzyce, sztuce i o tym, co danego tygodnia pochłonie mą głowę. Skål!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi