Świąteczny prezent dla Jana Błachowicza – czy Polak wykorzysta szansę?

Niczym grom z jasnego nieba spadła na nas informacja o kontuzji Jiriego Prochazki. Czech wypada z karty gali UFC 282 na niespełna trzy tygodnie przed walką rewanżową z Gloverem Teixeirą. Włodarze największej federacji MMA na świecie wyznaczyli nowy pojedynek o tytuł wagi półśredniej. Jan Błachowicz podejmie w nim Magomeda Ankalaeva.

Pech mistrza

Jiri Prochazka tytuł mistrza wagi półśredniej zdobył 12 czerwca 2022 roku na gali UFC 275, pokonując pogromcę Jana Błachowicza, Glovera Teixeirę. Stał on się tym samym pierwszym w historii czempionem organizacji pochodzącym z Czech. Do pierwszej obrony miało dojść 10 grudnia, gdzie walką wieczoru zaplanowano rewanż z Brazylijczykiem. Plany zaprzepaściła kontuzja barku, której nabawił się pod koniec swoich przygotowań w Las Vegas. Uraz wyklucza go z akcji na co najmniej pół roku i w związku z tym podjął on decyzję o zwakowaniu pasa. Były mistrz został więc bez rywala, a kierownictwo UFC zaproponowało mu starcie z Magomedem Ankalaevem o „bezpańskie” mistrzostwo. Teixeira jednak stwierdził, że zostało mu zbyt mało czasu na przygotowanie się pod  innego zawodnika – szczególnie tak wymagającego, jak Rosjanin.

Szansa dla Janka

Podczas tej samej gali, w co-main evencie spotkanie w oktagonie zaliczyć mieli Jan Błachowicz oraz właśnie Ankalaev. Zwycięzca zapewne zgarnąłby tytuł pretendenta do walki o pas. W związku z kontuzją mistrza, zrzeknięciem się mistrzostwa oraz odmową Glovera – UFC zadecydowało, że to właśnie starcie Polaka przesunie się w karcie o oczko wyżej, a na szali będzie wisiało złoto. „Polish Power” stanie zatem po raz drugi w karierze przed szansą zdobycia pasa.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez UFC (@ufc)

Powtórka z rozrywki

W pierwszej mistrzowskiej walce Błachowiczowi towarzyszyły podobne warunki. Jedną kategorię wagową wyżej przechodził Jon Jones, pozostawiając tym samym wolne miejsce dla „tego najlepszego” w półśredniej. Starcie z Dominiciem Reyesem Jan zakończył w drugiej rundzie przez techniczny nokaut, stając się tym samym pierwszym Polakiem zasiadającym na tronie w UFC. Wygrywając z Israelem Adesanym decyzją sędziów, obronił tytuł po raz pierwszy, a także co warte podkreślenia – zabrał magiczne zero z rekordu Nigeryjczyka, któremu dotychczasowi rywale nie sprawiali aż takich problemów. Zawodnikiem, który znalazł receptę na „Polską Siłę”, został wcześniej wymieniony Teixeira, sensacyjnie poddając Polaka w drugiej rundzie duszeniem zza pleców.

Powrót na szczyt

Jan pod koniec stycznia poinformował o kontuzji kręgosłupa, przez którą był zmuszony przełożyć swoją marcową walkę z Aleksandarem Rakiciem. Do powrotu doszło 14 maja, a Polak pokonał rywala przez niezdolność do walki w trzeciej rundzie. Zerwane więzadło krzyżowe w prawym kolanie i przerwa do nawet 10 miesięcy – Rakić jednak od razu zapowiedział chęć rewanżu z Błachowiczem:

„To jeszcze nie koniec. Niedokończone sprawy. Rewanż! Czekałem na Ciebie, aż wyzdrowiejesz. Teraz ty poczekasz, aż ja wyzdrowieję. Zrobimy to jeszcze raz!”

Nadchodzący pojedynek miał być dla naszego zawodnika ostatnim przystankiem przed ponowną okazją walki o pas – wszystko jednak potoczyło się inaczej.

Kim jest Ankalaev?

Według bukmacherów – faworytem starcia. W czasie gdy porównywano Prochazkę, Teixeirę, Błachowicza i Rakicia, Rosjanin wygrał dziewięć pojedynków z rzędu w UFC (zaczynając od pokonania Marcina Prachnio), notując sobie zielony kolor przy takich nazwiskach jak Smith, Santos czy Oezdemir. Tym samym „po cichu” wplątał się do grupy zawodników mocno się liczących. Plaga kontuzji, która w obecnym roku zaczęła prześladować dywizję półśrednią, sprawiła, że to właśnie Magomed Ankalaev został głównym pretendentem, a za utrudnienie zdobycia głównego celu ma odpowiadać właśnie Jan Błachowicz.

Porównanie sylwetek

Rosjanin jest dziewięć lat młodszy od Polaka. Różnica wieku jest zauważalna w stójce, w której to jak na swoje gabaryty, Ankalaev prezentuje się niesamowicie dynamicznie. Wzrostem przewyższa Jana o trzy centymetry, natomiast były mistrz ma przewagę zasięgu ramion wynoszącą około siedmiu centymetrów. Janek lubi obalać, kontrolować rywala w parterze, szukać możliwości poddania, Ankalaev mimo tego, że pochodzi z Dagestanu, jest zawodnikiem skupiającym się na swoich umiejętnościach stójkowych. Na 18 walk w karierze, aż 10 razy kończył rywali nokautem, przy czym właśnie ani razu nie udało mu się kogoś poddać. Przez osiem lat występów zaliczył jedną porażkę – w debiucie w UFC odklepał po duszeniu trójkątnym Paula Craiga. Jan na 29 wygranych 9 razy nokautował, 11 razy zostawiał decyzję w rękach sędziów i 9 razy poddawał przeciwników – i właśnie w tej płaszczyźnie musi szukać możliwości zakończenia pojedynku. Łatwo nie będzie, bo być nie może, aczkolwiek „Polish Power” już nieraz odnosił zwycięstwo, będąc underdogiem.


Autor: Patryk Bartłomiejczyk

Zdjęcie: Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *