Zła passa Śląska trwa. Wrocławianie wciąż bez zwycięstwa w tym roku.

Lech Poznań pokonał na własnym stadionie 1:0 zespół Śląska Wrocław w 18. kolejce PKO Ekstraklasy. Kibice drużyny z Dolnego Śląska na zwycięstwo czekają od grudnia ubiegłego roku.

Pojedynek obu drużyn zapowiadał się dość wyrównanie, bowiem zarówno gospodarze, jak i ekipa przyjezdnych przed tym spotkaniem mieli dokładnie po tyle samo punktów w tej rundzie (2) po dwóch remisach i jednej porażce. Mecz ten miał być zatem przełamaniem jednego z zespołów i szansą na to, by spróbować jeszcze włączyć się do walki o europejskie puchary, jako że tabela wciąż jest bardzo płaska.

W szeregach Śląska wykartkowanego Marcela Zylle zastąpił Lubambo Musonda. W ataku trener Vitezslav Lavicka postawił na Fabiana Piaseckiego (za Erika Exposito), a w miejsce kontuzjowanego Israela Puerto wszedł Piotr Celeban.

WKS od początku próbował napierać na zespół gospodarzy i zaskoczyć rywala wysokim pressingiem. Brakowało im jednak zdecydowania oraz skuteczności, co najlepiej oddaje statystyka braku celnego strzału po stronie wrocławian w pierwszej połowie meczu. Mimo, że nie oglądaliśmy bramek, spotkanie rozgrywane było w dość szybkim tempie.

Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego akcentu ze strony przyjezdnych. Doskonałą okazję do strzelenia bramki miał Pawłowski. Bramki pilnie strzegł jednak Mickey van der Hart, który dobrze się ustawił i odbił strzał z ostrego kąta. Nieskuteczność Śląska umiejętnie wykorzystali gospodarze. W 57. minucie piłkę głową do siatki skierował niedawno pozyskany przez Lecha napastnik, Aron Johannsson. Amerykanin o islandzkich korzeniach wykorzystał brak reakcji obrońców WKS-u i pewnym strzałem z kilku metrów pokonał Putnockiego.

Zdobyta bramka pozwoliła podopiecznym Dariusza Żurawia nieco odetchnąć, nabrać pewności siebie, dzięki czemu Lech miał ten mecz pod kontrolą. Konstruując kolejne ataki, czynił Śląsk zupełnie bezproduktywnym. Wrocławianie mieli jeszcze okazje w samej końcówce. Już w doliczonym czasie dwie szanse miał Waldemar Sobota, ale za pierwszym razem nie trafił w piłkę, a za drugim jego strzał był zdecydowanie za lekki.

Wynik do końca nie uległ już zmianie i to gospodarze po 77 dniach bez wygranej odnieśli ważne zwycięstwo, dzięki któremu awansowali na dziewiąte miejsce w ligowej tabeli. Status quo zaliczył natomiast Śląsk Wrocław, który oddala się od miejsc premiowanych grą w europejskich pucharach. Przełamać się będzie teraz niezwykle ciężko, bo zespół z Wrocławia czeka ciężka przeprawa u siebie w następnej kolejce z Pogonią oraz za dwa tygodnie z Legią. Nadchodzące dni mogą być trudne także dla szkoleniowca WKS-u, Vitezslava Lavicki. Jego pozycja w klubie słabnie, a kolejne ewentualne porażki postawią jego dalszą pracę w Śląsku pod coraz większym znakiem zapytania.

Lech Poznań- Śląsk Wrocław 1:0

Gol: Johannsson (57′)

Lech: Van der Hart – Czerwiński, Rogne, Milić, Puchacz – Karlström, Tiba – Sykora (85 Kraweć), Ramirez, Kamiński – Johannsson (76 Szymczak)

Trener: Dariusz Żuraw

Śląsk: Putnocky – Cotugno, Celeban, Pawelec, Štiglec – Scalet, Praszelik (79 Łyszczarz) – Musonda (70 Musonda), Pich (61 Sobota), Pawłowski (79 Janasik) – Piasecki

Trener: Vitezslav Lavička

Żółte kartki: Lech: Tiba

                            Śląsk: Celeban, Pawelec, Piasecki, Pich

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

 


Autor: Gabriela Koziara

Zdjęcie: Krystyna Pączkowska

Gabriela Koziara

Pasjonatka sportu, w szczególności biegów narciarskich oraz piłki nożnej. Od dziecka wierna fanka Justyny Kowalczyk. Od kilku lat dumna kibicka Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. :) Sportowiec amator.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi