O muzycznej przyjaźni i rodzinnej atmosferze – „Lukier” i Natalia Szczypuła (WYWIAD)

Natalia Szczypuła jest wokalistką i autorka tekstów oraz muzyki. Koncertuje w Polsce i na świecie. Studiowała we Wrocławskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej oraz w London Centre of Contemporary Music w stolicy Wielkiej Brytanii. 6 października to właśnie we Wrocławiu miała miejsce premiera jej najnowszego singla „Lukier”.

Agata Jurewicz: Jesteśmy świeżo po premierze nowego singla „Lukier”. Jak wrażenia? Wielkie emocje?

Natalia Szczypuła: Ja się czuję przeszczęśliwa. Dostałam bardzo dużo pięknych słów. Poza premierą na portalach muzycznych w internecie, mieliśmy okazję puścić klip we Wrocławskim klubie „Nietota”. I tam też spotkały nas piękne reakcje. Bardzo „słodko” się czuję. Wszyscy bardzo chwalą aranżację utworu, która jest dziełem naszego pianisty i producenta Mateusza Witkowskiego. Partie dęte zaaranżował z kolei grający na saksofonie tenorowym Karol Wieczorek.

To nie jest twój pierwszy utwór. Kilka premier w takiej formie masz za sobą. Która odsłona zwykle bardziej cię stresuje, ta internetowa, czy reakcje odbiorców na żywo?

Oczywiście jest to ogromna ekscytacja i ogromna radość zarówno czytać opinie w internecie, jak i słuchać ich na żywo. Każda opinia jest dla mnie ważna, również krytyka. To pozwala nam wybadać, co podoba się słuchaczom i w którą stronę iść dalej.

Ta piosenka to kolejny numer o miłości. Jednak tekst wyróżnia się na tle wielu dostępnych piosenek o tej tematyce. Jak powstawał? Gdzie narodził się pomysł na taki przekaz?

To jest taka metafora opisująca uczucie dwóch ludzi. I rzeczywiście, jak człowiek jest zakochany, to czuje się bardzo słodko. O to w tym wszystkim chodzi. Ludzie pytają mnie skąd pomysł na tytuł? Dlaczego nie „karmel”? Słowo „karmel” pojawia się prawie cały czas w piosence, natomiast „lukier” pada tylko raz w refrenie. Chciałam zrobić to tak przewrotnie. Powstał utwór „Lukier” o „Karmelu”. Inspiracją było… śmieszna rzecz. Dostałam kiedyś od znajomego na urodziny karmelki własnoręcznie robione i one tak mi posmakowały, że pomyślałam: „kurczę, muszę napisać jakąś piosenkę o karmelu”.

Teksty do piosenek piszesz sama. Masz łatwość pisania czy jest to zwykle dłuższy proces?

Różnie to bywa. Czasem pomysł na piosenkę przychodzi od razu, tak jak było z Won’t Let You (My, My, My). W głowie pojawił się motyw „my, my, my” i powstała piosenka na jego bazie. Zazwyczaj jest to tak, że siadam do pianina, puszczam jakiś perkusyjny beat i powstają do tego akordy, melodia, a na końcu tekst.

Skąd pomysł na teledysk?

Dużo osób pyta „dlaczego te koszulki”? Nasz wspaniały Mateusz Leszczyński, który gra w utworze na saksofonie barytonowym, ma bardzo fajny styl, amerykański, street, NBA. Ja chciałam teledysk z pazurem i to mi jakoś do „Lukru” przypasowało. Mam nadzieję, że fajnie wyszło i ludziom się podoba. Miało być kolorowo i niebanalnie.

Co dalej? Czy singiel jest zapowiedzią nadchodzącego krążka?

Dokładnie tak. Płyta miała pojawić się jeszcze przed pandemią, ale bardzo trudno było nam się spotkać i zrealizować nagrania. Mamy do wypuszczenia jeszcze trzy single z teledyskami. Pojawią się one w najbliższych miesiącach, a uwieńczeniem tego wszystkiego będzie nasz album.

Wszystkie single, które wyszły do tej pory, ciężko przypisać do jednego gatunku muzycznego. Jest to zabieg celowy? W jakim gatunku będzie płyta?

Taki był zamysł. Kocham śpiewać Jazz, Soul i Pop, Gospel też się gdzieś pojawia. Trudno mi było zdecydować się na jeden gatunek. Dlatego starałam się przemycić w każdym utworze coś ze wszystkich. Taka też będzie płyta. Mam nadzieję, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Jesteś finalistką 11. edycji programu The voice of Poland. Czy twórcy programu albo sami Jurorzy w jakiś sposób wspierają cię teraz kiedy wypuszczasz autorski materiał?

Miałam przyjemność spotkać się z Panią Urszulą Dudziak przy okazji Ladies Jazz Festival w tym roku w Gdyni. To było bardzo miłe spotkanie, cudowna osoba. Tak samo Tomson i Baron, w drużynie których byłam. Zawsze traktowali mnie bardzo ciepło. Jestem bardzo ciekawa ich opinii na temat „Lukru“. Na relacji The Voice of Poland niedawno pojawiła się wzmianka o premierze singla, co jest niezwykle miłe.

Jak twoi bliscy zapatrują się na twoje muzyczne życie i twórczość? Masz w nich wsparcie?

W chórkach w piosence śpiewają dwie moje siostry – Zuzia i Estera. Jestem przeszczęśliwa, że mogłam z nimi pracować. One wspierają mnie cały czas. Śpiewają też ze mną na płycie obok mojej przyjaciółki Kasi Szyszki, która jest dla nas prawie jak siostra. Znamy się na wylot, kiedy się stresuję, coś się dzieje nie tak, one potrafią zadziałać i za chwilę wszystko jest już dobrze. W życiu codziennym przyjaźnimy się z całym zespołem, dlatego to skład marzeń. Jeśli chodzi o moich rodziców, od nich również mam ogromne wsparcie. Mój tata jest muzykiem, wokalistą i gitarzystą, zawsze mogę na niego liczyć. Mama niedawno założyła sobie Facebooka więc pięknie mnie wspiera, komentując posty i udostępniając teledyski. Ciocia kochana, wujek kuzyni i kuzynki… oj tak, mam wielkie wsparcie.

Zawsze kiedy widzę Cię podczas koncertów czy w mediach społecznościowych jesteś pogodną osobą, pełną uśmiechu i pozytywnej energii. To również przekłada się na twój dotychczas wypuszczony materiał. Zastanawiam się, czy szykujesz coś w zupełnie innym stylu? Odbiorcy doczekają się smutnej ballady twojego autorstwa?

Teraz te piosenki są rzeczywiście pozytywne. Nawet jeśli tekst mówi o jakichś trudniejszych sytuacjach, to w warstwie muzycznej jest dużo pogody. Już niedługo premiera utworu „Falling slowly”, który jest trochę bardziej nostalgiczny, wcześniej pojawi się „Więcej” mówiący o rozstaniu, następnie utwór „Ty”. Będzie to duet, ale jeszcze nie zdradzę z kim. Utwór, powiedziałabym, o „wyczerpującej” miłości. Staram się, żeby każdy mógł znaleźć w naszej muzyce coś dla siebie. Chciałabym, żeby każdy mógł utożsamić się z tekstem, z piosenką i odnaleźć te emocje, które pomogą przejść przez trudności, które wesprą nawet, gdy ma się gorszy dzień. Także jest w planach lekka zmiana klimatu.


Autor: Agata Jurewicz

Zdjęcie: Archiwum prywatne

Agata Jurewicz

Pochodzę z miejscowości położonej przy styku trzech państw Niemiec, Polski i Czech. Od kilku lat mieszkam we Wrocławiu. Jestem zawodowym aktorem musicalowym i serialowym. Moją drugą pasją jest pisanie. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Szczególnie cenie sobie kreatywność, pracowitość i optymizm, którym sama staram się dzielić. Radość czerpię z podróży, słonecznych dni, muzyki i spacerów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi