Rzecznik antydyskryminacyjny: spotkałem się z osobami, które pozwoliły mi inaczej spojrzeć na świat

– Szukamy obszarów, w których musimy burzyć mury i wyrównywać szanse – mówi o powołaniu komisji i sieci wydziałowych pełnomocników doktor Łukasz Prus, rzecznik ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji na Uniwersytecie Wrocławskim. W drugim wywiadzie dla Nowe.pl mówi o swoich refleksjach na temat trwającej od roku kadencji, potencjalnych przedmiotach dyskryminacji i przyszłości, w której na UWr nikt nie boi się być sobą.

Pierwszą rozmowę z doktorem Prusem przeczytaj tutaj. 


NORBERT MADURA: Pana zainteresowania naukowe to m.in. prawo administracyjne Unii Europejskiej. Co sprawiło, że zainteresował się pan procedurami równościowymi?

DR ŁUKASZ PRUS: – Z jednej strony, procedury równościowe zainteresowały mnie w trakcie prac nad projektem, który dotyczył bezpieczeństwa studentów i doktorantów na naszej uczelni. Badając tę kwestię, starałem się też patrzeć na problemy zagranicznych uczelni. Ciekawie przedstawił to „The Guardian” w cyklu reportaży. Dotyczył on kwestii związanych z potencjalną i/lub rzeczywistą dyskryminacją na brytyjskich uczelniach. Specyfika tamtejszych placówek jest inna. Wtedy to zainteresowało mnie od strony naukowej.

Z drugiej strony, w tak zwanym międzyczasie, pojawił się raport Rzecznika Praw Obywatelskich na temat molestowania wśród studentek i studentów. RPO skierował wówczas apele do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, ale też do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wszystkie te apele kierowane były także do poszczególnych uczelni, aby szerzyły kwestie związane z równym traktowaniem oraz przeciwdziałaniem dyskryminacji i molestowaniu seksualnemu. RPO wskazywał w swoich założeniach na rozwiązania przyjęte na uczelniach amerykańskich, w tym tzw. Title IX, czyli procedurach chroniących przed dyskryminacją ze względu na płeć w edukacji. Wtedy właśnie zainteresowania pogłębiłem o to, jak wygląda to za oceanem.

Dlaczego na co dzień nie słyszymy o tym, czym obecnie zajmuje się rzecznik?

– Przyznam szczerze, że dotychczas koncentrowałem się na indywidualnej pracy interwencyjnej i afirmacyjnej, a teraz przy wsparciu Komisji ds. Równego traktowania oraz sieci pełnomocników, chcielibyśmy więcej informować o naszych działania, bo jest o czym.

Wszelkie działalności, które potrzebują promocji, np. debaty i spotkania w ramach kół naukowych, są zawsze publikowane na profilu facebookowym Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwszy przykład z brzegu, ostatnio zapraszaliśmy na inaugurację Uniwersyteckiego Klubu Dyskusyjnego na Wydziale Filologicznym, który organizujemy wraz z pełnomocniczką Dziekana tego Wydziału – panią dr Małgorzatą Kolankowską oraz grupą ekspertów reprezentujących różne perspektywy naukowe, tj. dr Olgą Nowaczyk (socjolożką), dr. hab. Tomaszem Piekotem (językoznawcą) oraz dr. Michałem Rydlewskim (medioznawcą). Zawsze zapraszamy na stronę Równy UWr. To strona, na której możemy znaleźć podstawowe prawa i obowiązki, ale też procedury, jakie możemy uruchomić w przypadku nierównego traktowania lub dyskryminacji.

Jeśli chodzi o codzienną pracę, to często jest to działalność interwencyjna, gdzie przetwarzane są dane osobowe. Musimy przede wszystkim dbać o ochronę prywatności osób, które się do nas zgłaszają.

Odkąd powołaliśmy Komisję do spraw Równego Traktowania i sieć pełnomocników oraz pełnomocniczek ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji, mogę jako rzecznik liczyć na duże wsparcie osobowe i merytoryczne. Kwestię transparentności działań podejmujemy prawie na każdym spotkaniu. Wiem, że będzie nam teraz łatwiej.

Pojawiają się coraz liczniejsze głosy, że w obecnych, napiętych politycznie czasach warto by zwiększyć liczbę działań afirmacyjnych. Widzimy działania interwencyjne, lecz – według niektórych – to wciąż za mało.

– Słyszymy te głosy i podejmujemy działania w tym zakresie. To dla nas bardzo istotna kwestia. Liczymy na dodatkowe wsparcie merytoryczne i osobowe ze strony komisji i sieci pełnomocników/czek. Mamy konkretne projekty, które będziemy konsekwentnie wdrażać. Jednocześnie prosimy o zgłaszanie się do nas z własnymi przemyśleniami i pomysłami.

Wspomniał pan o komisji ds. równego traktowania. Czym ma się zająć?

– Komisja ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji na Uniwersytecie Wrocławskim ma spełniać dwojaką rolę. Cała procedura związana z przeciwdziałaniem dyskryminacji i równym traktowaniem, za wzorem zagranicznych uniwersytetów, jest podzielona na postępowanie nieformalne i formalne.

Postępowanie formalne toczy się przed wspomnianą już komisją. Będzie prowadzić działalność orzeczniczą, przy czym są w niej dwie sekcje. Pierwsza to sekcja ds. postępowania wyjaśniającego. Pracujące w niej osoby będą gromadzić dowody w omawianej sprawie i przedstawią ją trzem członkom/członkiniom sekcji orzekającej. Osoby z tej ostatniej sekcji będą oceniały czy doszło do dyskryminacji.

Obecnie jednak najważniejszą rolą komisji są działania afirmacyjne i wyrównawcze. Chodzi w nich o budowanie poczucia przynależności i równości wszystkich członków oraz członkiń naszej uniwersyteckiej wspólnoty. Chcemy, by był to ważny głos, który pozwoliłby wzmacniać poczucie bezpieczeństwa i wolności od dyskryminacji w naszym środowisku.

Jakie działania stoją więc przed wspomnianymi wydziałowymi pełnomocni(cz)kami?

– Możemy podzielić je analogicznie na działalność interwencyjną i afirmacyjną. W pierwotnym zarządzeniu dotyczącym równego traktowania na UWr nie mieliśmy wydziałowych pełnomocniczek i pełnomocników. Pełnomocnicy i pełnomocniczki znajdziemy także w jednostkach pozawydziałowych, czyli np. w Centrum im. Willy’ego Brandta i Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych. Dlaczego jednak zdecydowaliśmy się na takie posunięcie?

Celem było wprowadzenie alternatywy dla członków/członkiń wspólnoty uniwersyteckiej, by mogli/mogły zgłosić się ze swoimi problemami do osób, które są bliżej nich. Szczególnie jeśli dzieje się to poza kampusem uniwersyteckim – UWr jest mimo wszystko całkiem rozproszony przestrzennie i topograficznie.

Chcemy znosić odległości między osobą, która miałaby pomóc studentce/owi, doktorantowi/doktorantce, pracownikowi/pracowniczce. Nie trzeba jednak zgłaszać się wyłącznie do pełnomocnika/czki – wciąż można zasięgnąć wsparcia u rzecznika UWr.

Osoby, które zgłaszają się do pełnomocnika/czki, często szukają osoby, która pomoże im rozpoznać problem: wskaże środki prawne i sposoby rozwiązania tego problemu. Zasadami działania pełnomocników/czek są przede wszystkim poufność, nieformalność i bezstronność. Postępowania nieformalne wychodzą z założenia, że uniwersytet, jako miejsce dialogu i dyskursu naukowego, stawia na koncyliacje. Jeśli to nie rozwiąże problemu, to dana sprawa będzie przedmiotem działań wspomnianej komisji. Działalność afirmacyjna to przede wszystkim rozpoznawanie problemów, które mogą napotkać osoby z danej jednostki uniwersyteckiej. Pełnomocnikom jest w tej kwestii łatwiej.

Szukamy obszarów, gdzie musimy burzyć mury i wyrównywać szanse. Nie robimy jednak tego sami.

Warto wspomnieć o mianowanej w grudniu Pełnomocniczce Rektora do spraw bezpieczeństwa studentów i doktorantów. Pani doktor Karolina Kremens buduje analogiczną sieć pełnomocniczek i pełnomocników wydziałowych do spraw bezpieczeństwa. Staramy się łączyć siły, bo nie możemy mówić o równości bez bezpieczeństwa. Dodatkowo możemy liczyć na wsparcie pani doktor Kamila Kamińska-Sztark, która pełni funkcję Pełnomocniczki Rektora UWr do spraw odpowiedzialności społecznej i robi wspaniałe rzeczy. Razem możemy więcej.

Zastanawiam się też nad sytuacją osób, które przyjeżdżają studiować na UWr zza granicy, a które nie posługują się językiem polskim.

– Jednym z obszarów strategicznych, który został wskazany przez pana rektora w zakresie wyrównywania szans, jest większe włączanie zagranicznych studentów w życie naszego uniwersytetu. Zwróćmy uwagę na aspekt wielojęzyczności. Staramy się, by informacja, która trafia do studentów, była udostępniona w języku angielskim – tłumaczymy większość aktów prawnych i informacji związanych z przebiegiem studiów. Zwiększyliśmy dostęp do serwerów proxy dla studentów z zagranicy, gdzie znajdziemy bogate źródła informacji potrzebnych do napisania pracy dyplomowej.

Inną istotną kwestią jest po prostu wsparcie przyjeżdżających do nas osób. Często są one nieobecne w rodzinnym domu przez długi czas i potrzebują naszego wsparcia: koleżanek, kolegów, ale i nauczycieli, nauczycielek. Chcemy zachęcić nasze koleżanki i naszych kolegów zza granicy do działalności w kołach naukowych. Stworzyliśmy także instrukcję, jak założyć takie koło. Staramy się również pokazywać, jakie są korzyści z wielojęzyczności uniwersytetu i działalności organizacji studenckich.

Wraz z Aleksandrą Kabalą z samorządu studenckiego pracujemy nad poprawą i aktualizacją strony internetowej dotyczącej spraw studentów i studentek zza granicy.

W październiku mówił Pan na łamach „Polityki”, że Uniwersytet Wrocławski, za Uniwersytetem Jagiellońskim, myśli o wprowadzeniu nakładki do USOSa, która umożliwiałaby osobom transpłciowym i niebinarnym używanie imion, z którymi się identyfikują.

– Pozostajemy w stałej współpracy z Działem ds. Bezpieczeństwa i Równego Traktowania Uniwersytetu Jagiellońskiego, który jako pierwszy wprowadził tego rodzaju udogodnienia informatyczne. Podejmujemy wspólne działania, aby podmiot odpowiedzialny za techniczną stronę USOSweba wprowadził stosowne rozwiązania, które pozwoliłyby na wprowadzenie tych zmian do np. Teamsa. Chodzi o zmiany w narzędziach e-learningowych. Problemy z tym związane są głównie techniczne.

W takich inicjatywach chodzi o zapewnienie osobom transpłciowym i niebinarnym studiowania bezpiecznego, godnego i wolnego od dyskryminacji. Tego rodzaju rozwiązania techniczne mogłyby uchronić te osoby przed potencjalną dyskryminacją w szczególności podczas nauki zdalnej. Tylko wolna od obaw dyskryminacji osoba studiująca będzie prawidłowo się rozwijała, osiągała sukcesy i szlifowała swoje talenty. Nie tylko nasza uczelnia jest tym rozwiązaniem zainteresowana, co daje nadzieję na polepszenie sytuacji nie tylko we Wrocławiu.

Musimy jednak mieć na uwadze, że jeśli nie mamy wyroku sądu, nie możemy ingerować w dokumenty urzędowe. Możemy jednak zapewnić bezpieczeństwo na płaszczyznach e-learningowych. To wymaga jeszcze prac informatycznych. Możemy liczyć na wsparcie naszych informatyków, którzy pracują nad tymi rozwiązaniami. Nie chciałbym zapeszać, ale wprowadzenie tej „nakładki” to kwestia najbliższych tygodni. Jestem w kontakcie z osobami, które chciałyby z niej skorzystać. Nie chciałbym jednak wprowadzać sztywnych dat, bo procesy techniczne często bywają nieprzewidywalne. Cały czas można się do mnie zgłaszać w tej sprawie po stosowną pomoc.

Po wybuchu protestów przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego opublikował pan całodobowy numer interwencyjny. Telefon dzwonił?

– Tak, często nawet w nocy. To były różne telefony, związane głównie z potrzebą pomocy prawnej. Często pojawiały się też pytania: „czy aby na pewno mogę liczyć na tę pomoc?”.

 

Post opublikowany na fanpage’u UWr po wybuchu protestów, źródło: Uniwersytet Wrocławski/Facebook

Liczne kontrowersje wzbudziła inicjatywa prenumeraty „Gazety Polskiej Codziennie”, z której Uniwersytet Wrocławski po ostrym sprzeciwie się wycofał. Na okładkach tej gazety pojawiły się nagłówki takie jak „Uchodźcy przynieśli śmiertelne choroby” czy „Polski ekoterroryzm”, a nawet naklejki „Strefa wolna od LGBT”. Przeciwnicy tego rozwiązania podnosili głosy, że danie platformy temu dziennikowi niejako legitymizuje jego poglądy.

– Zdecydowanie sprzeciwiam się tego rodzaju nagłówkom i po ludzku ich nie rozumiem. Osobiście uważam, że nie powinno ich być w przestrzeni akademickiej. Jesteśmy wspólnotą opartą na różnorodności. Doceniamy wartości płynące z naszych różnic i poglądów.

Wydział Politologii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Oxfordzkiego podkreśla, że dyskurs akademicki powinien promować prawdę, rzetelność i trafność. Żadne pojedyncze podejście nie może być uprzywilejowane. Wszyscy powinni być otwarci na krytyczne sposoby myślenia o ich poglądach. Nie zmienia to faktu, że ich wymiana musi odbywać się z szacunkiem i z poszanowaniem godności. Treści dyskryminujące nie mieszczą się w tych ramach i przekraczają granicę.

Wracając do prenumerat, zabrakło tu dobrego rozpoznania sprawy i diagnozy. To spowodowało reakcje, o których mówimy. Uniwersytet dostrzegał podnoszone głosy. W mojej ocenie powinniśmy skupić się na udostępnianiu treści i czasopism naukowych. W przeszłości sam podnosiłem kwestię rozszerzenia dostępu do takich materiałów, bo są to narzędzia, które pozwalają nam lepiej studiować i pisać lepsze prace naukowe. Mamy tu istotny postęp względem czasów, w których sam studiowałem.

Jakie widzi pan alternatywne rozwiązania tego problemu? Część społeczności proponowała udostępnianie takiej prenumeraty na pisemny wniosek osoby piszącej pracę dyplomową na powiązany temat.

– Jeśli poruszamy kwestię dostępu do czasopism potrzebnych w prowadzeniu badań, to miejscem prasy zawsze była biblioteka. Biblioteki prenumerują i udostępniają prasę. Mamy też dzienniki historyczne, do których można sięgać.

 

Informacja o udostępnianiu prenumerat „Gazety Polskiej Codziennie” była wielokrotnie edytowana – powyżej finalna wersja, źródło: Uniwersytet Wrocławski/Facebook

Dresscode na zajęciach. Jak możemy w tej kwestii rozróżnić zwrócenie uwagi od dyskryminacji? Ta kwestia nie jest uregulowana prawnie, a może dotyczyć obu stron – zarówno osoby studiującej, jak i osoby nauczającej. 

– Jeżeli ktoś byłby gorzej traktowany od osób, które byłyby ubrane inaczej, to oczywiście może to być dyskryminujące. Można tę kwestię rozważać przez pryzmat wolności ekspresji. Wszystkie systemy prawa tj. krajowe i międzynarodowe mówią o wolności ekspresji i wyrażania opinii, poglądów. To nie tylko wolność treści, ale i formy. To też obraz, plakat, a nawet omawiany ubiór. Jedyne granice tej wolności to propagowanie ustrojów totalitarnych, mowa nienawiści i tzw. negacjonizm historyczny (np. zaprzeczanie istnieniu obozu Auschwitz-Birkenau). Jeśli nie przekracza się tych granic, to nie ma prawnych podstaw do zabraniania własnej ekspresji.

Na teren uniwersytetu nie przyszlibyśmy jednak w krótkich spodenkach. Gdzie jest granica, która wyznacza dresscode na uczelni? 

– Nie powinniśmy ingerować w indywidualne decyzje. Niemniej jednak wzajemny szacunek wobec siebie, jaki ma miejsce na uczelniach wyższych, wymaga, aby poprzez formę respektować miejsce i osoby, z którymi się spotkam, z którymi się uczę i/lub których ja uczę. 

Co w sytuacji, kiedy to wykładowca/wykładowczyni staje się ofiarą osoby studiującej? Na co dzień rozpatrujemy odwrotną sytuację. 

– Zasady i procedury zgłoszenia tej sytuacji są identyczne. Działają te same regulacje prawne. Raport RPO wskazywał przede wszystkim na incydenty w grupie studenckiej lub między wykładowcą a osoba studiującą. To przypadki rzadsze, jednak nie możemy ich z góry wykluczyć. 

Od objęcia przez pana urzędu rzecznika ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji minął już ponad rok. Co wyniósł pan z pełnienia tej funkcji? 

– Przede wszystkim poszerzyłem horyzonty. Poznałem też wiele wspaniałych i ciekawych osób. Na naszym uniwersytecie mamy różnego rodzaju specjalistów zajmujących się równym traktowaniem. To dla mnie piękna podróż intelektualna i humanistyczna. Dzięki temu miałem możliwość wielu rozmów ze studentami, z którymi normalnie bym się nie spotkał. Często uczyłem się od nich. Dialog akademicki to stały proces poznawania się. Cieszy mnie też, że wspólnie z innymi rzeczni(cz)kami założyliśmy krajową sieć, w której co miesiąc dzielimy się naszymi spostrzeżeniami i szukamy najlepszych rozwiązań. To wzbogaca. Suma tych wszystkich kwestii pozwala spojrzeć na zeszły rok jako bardzo interesujący. Dla mnie istotne jest to, że mogłem spotkać się z osobami, które pozwoliły mi inaczej spojrzeć na świat. 

Oczywiście ubiegły rok stoi pod znakiem nauki zdalnej spowodowanej zagrożeniami związanymi z COVID-19. Pandemia stworzyła nam określone wyzwania. Niektórzy twierdzą, że zdalne nauczanie ułatwiło im pracę. Nie jestem zwolennikiem tej tezy. Uważam, że tracimy możliwości bezpośredniego spotkania nawet w działalnościach afirmacyjnych. Przyznam jednak, że nauka zdalna pozwoliła mi na uczestniczenie w niektórych wydarzeniach, między innymi zagranicznych, na których nie znalazłbym się osobiście.  

Do tej pory nie widzieliśmy jeszcze rzecznika ds. antydyskryminacji na Manifach ani Marszach Równości. 

– Wszelkie akcje obywatelskie zawsze mogły liczyć na wsparcie prawnebez względu na poglądy, przy zachowaniu wspomnianych granic. Jako adwokat staram się wspierać i pomagać w materii prawnejAle nie wykluczam takich sytuacjiszczególnie jeżeli będzie wymagać tego ochrona praw obywatelskich 

Zawsze służymy pomocą.


Wszystkie działania Rzecznika i pomoc w sprawie dyskryminacji dostępne są na stronie Równy UWr

Pełną listę wydziałowych pełnomocników/czek antydyskryminacyjnych znaleźć można tutaj.

Działalność Pełnomocniczki ds. odpowiedzialności społecznej śledzić można na jej profilu facebookowym.

Informacje na temat działalności Uniwersyteckiego Klubu Dyskusyjnego na Wydziale Filologicznym dostępne są tutaj.

Jeśli zamierzasz brać udział w proteście, zapoznaj się z biuletynem „Co zrobić po zatrzymaniu?”

Z doktorem Łukaszem Prusem skontaktować można się mailowo: rownosc@uwr.edu.pl lub telefonicznie: +48 71 375 24 84, 697 773 235 (całodobowy numer antyrepresyjny).


Z dr. Prusem rozmawiał: Norbert Madura

Zdjęcie wyróżniające: archiwum prywatne dr. Łukasza Prusa

Norbert Madura

Stale upewniam się, czy moje żarty są śmieszne. I nie są. W rzadkich momentach piszę z sensem o rzeczach mi bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *